piątek, 27 lutego 2015

Dzień za dniem...

Cóż koniec miesiąca lutego i nie ma z nami babci ...
A ja chodzę do pracy od poniedziałku do piątku i pracuję sobie w godzinach 8:30 do 12 z minutami. A mama robi obiady,sprząta i chodzi na zakupy.
A ja palę i przykładam w piecu w piwnicy,a to wujek na zmianę i tak jakoś sobie radzimy powoli...

Dobrze,że mam pracę choć mam do końca kwietnia,ale dobre i to.A potem pewnie znowu będę musiała "złapać' się na następny projekt unijny. Ale pracę sobie chwalę,dzieciaczki są super i panie z pracy tak samo! Szkoda,że na stałe nie będę mogła pracować,cóż coś się kończy,coś się zaczyna - życie jednym słowem!

Ale mam kontakt z Pauliną i się widuję z nią w miarę często,a to przez telefon codziennie rozmawiamy i sms to mam prawdziwą przyjaciółkę naprawdę!

A to rodzina mnie i mamę wspiera to jest dla nas bardzo ważne!

Muszę się jakoś trzymać z mamą i ja sama też...   Babcia nad nami czuwa ja w to wierzę!

Co piątki chodzę na cmentarz (w dniu śmierci babci) i dzisiaj też się wybieram.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz