Jest mi bardzo smutno i nie mogę się z tym jakoś oswoić,że moja babcia dziś zmarła o godzinie 17:40 ;-(
Jest mi smutno jest mi przykro i źle na duszy jest...
Jedynie co pozytywnego w tym dzisiejszym dniu to,że od lutego prawdopodobnie będę miała pracę w przedszkolu na 3 miesiące. Ale dobre i to.
piątek, 30 stycznia 2015
środa, 28 stycznia 2015
Babcia już jest w domku od kilku godzin. I ja i mama będziemy się nią opiekować czyli pomagać karmić itp.
Cieszę się,że babcia jest już z nami w domku choć wiem,że nie będzie nam łatwo.
Ale musimy dawać radę,bo przecież babcia też się nami opiekowała i wiele pomogła w moim życiu i mojej mamy! To musimy jej się tym wdzięczyć i też pomóc w ciężkiej chorobie...
Cieszę się,że babcia jest już z nami w domku choć wiem,że nie będzie nam łatwo.
Ale musimy dawać radę,bo przecież babcia też się nami opiekowała i wiele pomogła w moim życiu i mojej mamy! To musimy jej się tym wdzięczyć i też pomóc w ciężkiej chorobie...
niedziela, 25 stycznia 2015
Jednak warto mieć nadzieję
Z babcia już jest lepiej, bo mówi w miarę normalnie i siedzi. A to naprawdę najważniejsze,że wyszła z tego udaru no może nie cało niestety,bo z chodzeniem raczej nic nie będzie... Mo ze kto wie? Ale w to raczej wątpię.
I tak chodzę codziennie popołudniami sama albo z mamą (czasami) i ciotki i wujek też jak wiadomo - dzieci. A ja karmię,podaję pić,umyję i przebiorę w pampersy. A do domu to jeszcze musi poleżeć w szpitalu, choć lekarze już chcą w poniedzieli wypuścić,ale niech jeszcze babcię podleczą i łóżko "elektryczne" załatwić do domu...
Ale jednak warto mieć nadzieję i pomodlić się do Matki Boskiej, która wysłuchała moich modlitw.
Z pozytywnym akcentem życzę, żeby nadzieja była chociaż nawet i ta mała. Bo jak to mówią: "Nadzieja umiera ostatnia" i tak coś w tym jest!
I tak chodzę codziennie popołudniami sama albo z mamą (czasami) i ciotki i wujek też jak wiadomo - dzieci. A ja karmię,podaję pić,umyję i przebiorę w pampersy. A do domu to jeszcze musi poleżeć w szpitalu, choć lekarze już chcą w poniedzieli wypuścić,ale niech jeszcze babcię podleczą i łóżko "elektryczne" załatwić do domu...
Ale jednak warto mieć nadzieję i pomodlić się do Matki Boskiej, która wysłuchała moich modlitw.
Z pozytywnym akcentem życzę, żeby nadzieja była chociaż nawet i ta mała. Bo jak to mówią: "Nadzieja umiera ostatnia" i tak coś w tym jest!
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Nigdy nic nie wiadomo co się może wydarzyć ... !!!
Dzień jak co dzień nic zwyczajnego się nie działo. A tu w pracy dostałam telefon od mojej mamy,że babcię wzięła karetka i leży w szpitalu.... .... A ja w szoku i nie wiedziałam co mam ze sobą począć...! To po prosiłam panią Basię,żeby mnie wypuściła wcześniej i zgodziła się poinformowałam ją co i jak. A potem poszłam do domu i spakowałam babci rzeczy i z ciotką gadałam powiedziała mi co i jak z babcią,bo tam była. A ja chwilę odsapnęłam i poszłam i siedziałam cztery godziny u babci w szpitalu,zrobiłam przy babci to i owo jak wiadomo....
A wieczorem był wujek drugi raz,bo tam wcześniej był i z Gorzowa ciotka i wujek przyjechali też późnym wieczorem.
Ale nie wiem czemu mam dziwne przeczucia,że oni nie mówią mi prawdy co babci dolega oprócz tego udaru niestety... Rękoma i nogami rusza i siedzieć siedzi ledwo,ale siedzi i ma zaburzenie mowy (mówi niewyraźnie i ciężko ją zrozumieć),ale ponoć chwilami lepiej mówi to ja się dowiedziałam od ciotki,która była z Gw.
No i z mamą siedzimy w domu i się musimy jakoś trzymać,bo niestety lata babci lecą i ma prawo być chora no i niestety różnie się w tej sytuacji myśli niekoniecznie same pozytywy... ;-(
Jutro po pracy i przez resztę dni też będę siedzieć przy babci,a mama w domu sama będzie musiała siedzieć.
Ale mam nadzieję (choć jest ona malutka...),że wszystko będzie dobrze. Ale muszę się trzymać i wierzyć w to!
A wieczorem był wujek drugi raz,bo tam wcześniej był i z Gorzowa ciotka i wujek przyjechali też późnym wieczorem.
Ale nie wiem czemu mam dziwne przeczucia,że oni nie mówią mi prawdy co babci dolega oprócz tego udaru niestety... Rękoma i nogami rusza i siedzieć siedzi ledwo,ale siedzi i ma zaburzenie mowy (mówi niewyraźnie i ciężko ją zrozumieć),ale ponoć chwilami lepiej mówi to ja się dowiedziałam od ciotki,która była z Gw.
No i z mamą siedzimy w domu i się musimy jakoś trzymać,bo niestety lata babci lecą i ma prawo być chora no i niestety różnie się w tej sytuacji myśli niekoniecznie same pozytywy... ;-(
Jutro po pracy i przez resztę dni też będę siedzieć przy babci,a mama w domu sama będzie musiała siedzieć.
Ale mam nadzieję (choć jest ona malutka...),że wszystko będzie dobrze. Ale muszę się trzymać i wierzyć w to!
niedziela, 11 stycznia 2015
Nie to jak mieć satysfakcję :-)
Nie ma to jak mieć satysfakcje z małego czynu,a mianowicie udzieleniu się w licytacji Mam za to prześliczny kalendarz i do puszki też wrzuciłam pieniążki. I jestem z tego dumna,bo sama z tego korzystałam z drogich sprzętów medycyny i dlatego warto pomagać chorym! Dziękuję Wielka Orkiestro Świątecznej Pomocy!
Bądź optymistą i nie przejmować się tym co inni o nas pomyślą,bo i tak zawsze będą gadać!
Ludzie zawsze myślą,że będzie lepiej i to chcą właśnie usłyszeć!
Choć są i tacy co myślą o nich: słabi, niczego nie potrafią, wyrywają się z motyką na słońce, są ograniczeni, lekkomyślni, niedojrzali i tak bym mogła wymieniać w nieskończoność te negatywne cechy,którzy nam wytykają, uwaga: w "subtelny" sposób...
A my co wtedy robimy?! Przytakujemy dla świętego spokoju albo się z tym nie zgadzamy i wyrażamy swoje niezadowolenie według ich toku myślenia. A tak po prostu wyrażamy swoje zdanie!
Ale trzeba być po prostu sobą i mówić to co to nam odpowiada. A oni niech sobie nadal myślą swoje i już. choć wiem,że to nie jest takie proste niestety... Jesteśmy w końcu ludźmi i nie zawsze potrafimy przewidzieć danej sytuacji czy intencji osoby niestety...
Spotykamy się na co dzień z różnymi osobami, które nas poruszają,zadziwiają i godni podziwu i uczymy się poniekąd od nich jak mamy żyć i jak wiadomo z własnego życiowego doświadczenia,bo to ono nas uczy jacy MY jesteśmy.
Bywa i tak,że błądzimy i robimy to co byśmy tego nie zaakceptowali!!! Ale niestety dzieją się sytuacje,ze postępujemy w niewłaściwy sposób! Nasze społeczeństwo jest nauczone i "wynoszą" z domu "złe nawyki". Ocenianie innych od tej złej strony! Po co? To może taki odruch bezwarunkowy? Czy ten właśnie zły "nawyk"?
Po prostu przestańmy się wtrącać w nie swoje sprawy i żyć swoim życiem to na pewno będzie się nam żyło łatwiej!
I z taką puentą kończę,że BYŚMY byli pozytywne nastawieni do naszego życia i nie wpieprzali się w czyjeś życie dobranoc...
Choć są i tacy co myślą o nich: słabi, niczego nie potrafią, wyrywają się z motyką na słońce, są ograniczeni, lekkomyślni, niedojrzali i tak bym mogła wymieniać w nieskończoność te negatywne cechy,którzy nam wytykają, uwaga: w "subtelny" sposób...
A my co wtedy robimy?! Przytakujemy dla świętego spokoju albo się z tym nie zgadzamy i wyrażamy swoje niezadowolenie według ich toku myślenia. A tak po prostu wyrażamy swoje zdanie!
Ale trzeba być po prostu sobą i mówić to co to nam odpowiada. A oni niech sobie nadal myślą swoje i już. choć wiem,że to nie jest takie proste niestety... Jesteśmy w końcu ludźmi i nie zawsze potrafimy przewidzieć danej sytuacji czy intencji osoby niestety...
Spotykamy się na co dzień z różnymi osobami, które nas poruszają,zadziwiają i godni podziwu i uczymy się poniekąd od nich jak mamy żyć i jak wiadomo z własnego życiowego doświadczenia,bo to ono nas uczy jacy MY jesteśmy.
Bywa i tak,że błądzimy i robimy to co byśmy tego nie zaakceptowali!!! Ale niestety dzieją się sytuacje,ze postępujemy w niewłaściwy sposób! Nasze społeczeństwo jest nauczone i "wynoszą" z domu "złe nawyki". Ocenianie innych od tej złej strony! Po co? To może taki odruch bezwarunkowy? Czy ten właśnie zły "nawyk"?
Po prostu przestańmy się wtrącać w nie swoje sprawy i żyć swoim życiem to na pewno będzie się nam żyło łatwiej!
I z taką puentą kończę,że BYŚMY byli pozytywne nastawieni do naszego życia i nie wpieprzali się w czyjeś życie dobranoc...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


