Załatwiłam sobie pracę nad morzem w Pobierowie jako pomoc kuchenna w barze i jutro jadę.
Zobaczymy czy sobie poradzę i co się okaże w praniu,ale chciałam spróbować i oczywiście pieniążki zarobić jakieś,tylko się trochę martwię o moją mamę.Ale wujek jest codziennie w garażu "dłubie" w aucie cały czas to też u nas posiedzi też na herbatce...
Ciotka Baśka przyjedzie też w sobotę i jest też prawnym opiekunem to też powinna się nieco zająć choć wiem,że ja to mało co interesuje takie sprawy urzędowe,bo ja muszę cały czas za nią"świecić" oczami...! I druga ciotka Franka i pewnie one będą się dziwić i się irytować po co ja pojechałam itp, itd...
Ale będę dzwonić codziennie do mamy i przyjeżdżać co drugi tydzień do Barlinka do mamy mojej kochanej jak tam będzie w tej pracy się dobrze czuła i dawać radę,a jak nie to wrócę do domu i poszukam innej pracy trudno będzie wtedy... Ale trzeba spróbować i korzystać jakie nam w życiu daje nam szanse prawda? Bo potem się będzie żałowało,że się nie spróbowało!
czwartek, 18 czerwca 2015
wtorek, 16 czerwca 2015
Takie absurdy to tylko u nas... w Polsce! ;-/
Pytam jakim cudem można zabrać rentę bez żadnego pisma wyjaśniającego,no do cholery pytam jakim prawem??
Dziś jak zwykle sprawdzałam i w piątek też czy mam rentę na koncie, a tu nic...! Nie rozumiem tego wszystkiego kurwa! Nie dość,że jestem nadal bez pracy to jeszcze renty brak...! A długi mi rosną :((
Jutro zadzwonię do tego pieprzonego Zusu i niech mi to wyjaśnią o co im do cholery biega?!
Mogę jedynie przypuszcza,że jak byłam dwa miesiące temu postarać się o rentę rodzinną to mnie wysłali do orzecznika no i jak wiadomo nie mam żadnych przeciw skazań zdrowotnych,że nie mogę pracować itd...
Nie dość,że mam pod górkę non stop to jeszcze to! Mam dość normalnie....!!! ;-(
Całe szczęście wyjaśniło się przez telefon z Zusem to przez rentę rodzinną się tak niby wszystko przedłuża i jest w trakcie "przerabiania" ze starego na nowy system ta moja renta i dlatego takie cyrki wyrabiają w tym Zusie! I w przyszłym tygodniu mają mi przelać na konto rentę.
Dziś jak zwykle sprawdzałam i w piątek też czy mam rentę na koncie, a tu nic...! Nie rozumiem tego wszystkiego kurwa! Nie dość,że jestem nadal bez pracy to jeszcze renty brak...! A długi mi rosną :((
Jutro zadzwonię do tego pieprzonego Zusu i niech mi to wyjaśnią o co im do cholery biega?!
Mogę jedynie przypuszcza,że jak byłam dwa miesiące temu postarać się o rentę rodzinną to mnie wysłali do orzecznika no i jak wiadomo nie mam żadnych przeciw skazań zdrowotnych,że nie mogę pracować itd...
Nie dość,że mam pod górkę non stop to jeszcze to! Mam dość normalnie....!!! ;-(
Całe szczęście wyjaśniło się przez telefon z Zusem to przez rentę rodzinną się tak niby wszystko przedłuża i jest w trakcie "przerabiania" ze starego na nowy system ta moja renta i dlatego takie cyrki wyrabiają w tym Zusie! I w przyszłym tygodniu mają mi przelać na konto rentę.
środa, 3 czerwca 2015
Mam już dość,poddaję się....
Odkąd babcia umarła to już nie jestem tą samą osobą co przedtem...
Kiedyś nie pamiętałam,żebym płakała,a teraz to mam często(nie szlocham tylko mi łzy lecą...) Stałam się bardzo wrażliwa na wszystko co mnie otacza. Fakt rozmawiam z ludźmi,śmieję się i często żartuję,ale niestety to taka"maska" silnej mojej osobowości.
Brakuje mi babci,czuję się bardzo samotna,nie mam pracy i przez to mam spore finansowe problemy! Mamę chorą,która jest jak małe dziecko i chcąc nie chcąc się martwię ciągle o nią,żeby jej czasem nie wróciła choroba czy matki durne pomysły, po prostu jednym słowem z tymi problemami jestem zupełnie sama!!!
Wiem,że każdy ma problemy,a kto ich dzisiaj nie ma?! Ale ja od małego mam ciągle pod górkę i ciągle muszę w kółko rozważać co jest dla mnie dobre i jak mam postępować w życiu codziennym...! Myślałam,żeby wyjechać nad morze na kilka tygodni,żeby zarobić konkretne pieniądze,ale boję się,że mama nie da rady być sama,a rodzinka będzie mieć pretensje,ze zostawiłam matkę samą w domu.
Może nie powinnam się tak matce poświęcać,bo sama nie zachowała się najlepiej w młodości i babcia zastępowała matkę i ojca jednocześnie w dzieciństwie! Ale już sama nie wiem czy mam się kierować,po prostu chciała bym być szczęśliwa,zakochać się z wzajemnością mieć faceta,finansowo nie martwić się. Ale wiele mam wyrzeczeń i niestety mam sporo dylematów heh...!
Cztery miesiące minęły jak babcia umarła,a ja się czuję jak by moja silna osobowość się ulatniała i chodzę i czytam za pracą,dzwonię i tak w kółko maciejów,po prostu mam dość wszystkiego,moja cierpliwość się już skończyła... Nie mam już siły na nic po prostu ;-(
Już mnie nic nie cieszy tak jak przedtem,mam bilety na koncert w Sopocie i mnie to jakoś nie cieszy,po prostu nie dociera do mnie,że będę w lipcu w Sopocie. Po prostu jestem samotna i niektóre osoby się odwróciły tak jak A i P i jak mi mówią "cześć" to ten pan P ze mnie sobie "szydzi",a J czy A to udaje,że mnie chyba nie zna,ma jakieś do mnie pretensje chyba? Nie kręcą mnie cudze zagrywki i jak się odwrócili z jakiegoś powodu to są nie warci dla mojej osoby i cieszę się,że mam z P świetny kontakt ona mnie doskonale rozumie i zna mnie jak własną kieszeń.
A co do pana M to też mnie olał,bo już udaje że mnie nie zna na fb. Spoko jego problem niech spada na drzewo młokos jeden!
Wierzę,że babcia czuwa nade mną patrzy z nieba i wiem,że nie chciała by żeby mi się jakakolwiek krzywda działa i miała jakiekolwiek problemy,a zwłaszcza finansowe i zdrowotne i chciała by,żebym była szczęśliwa,ale i też,żeby mama nie była sama w domu zbyt długo...No właśnie i co tu robić z takim dylematem??
Po prostu będzie szybko działać i nie myśleć co będzie dalej i muszę też w końcu pomyśleć o sobie,a nie ciągle zadowalać innych...!
Kiedyś nie pamiętałam,żebym płakała,a teraz to mam często(nie szlocham tylko mi łzy lecą...) Stałam się bardzo wrażliwa na wszystko co mnie otacza. Fakt rozmawiam z ludźmi,śmieję się i często żartuję,ale niestety to taka"maska" silnej mojej osobowości.
Brakuje mi babci,czuję się bardzo samotna,nie mam pracy i przez to mam spore finansowe problemy! Mamę chorą,która jest jak małe dziecko i chcąc nie chcąc się martwię ciągle o nią,żeby jej czasem nie wróciła choroba czy matki durne pomysły, po prostu jednym słowem z tymi problemami jestem zupełnie sama!!!
Wiem,że każdy ma problemy,a kto ich dzisiaj nie ma?! Ale ja od małego mam ciągle pod górkę i ciągle muszę w kółko rozważać co jest dla mnie dobre i jak mam postępować w życiu codziennym...! Myślałam,żeby wyjechać nad morze na kilka tygodni,żeby zarobić konkretne pieniądze,ale boję się,że mama nie da rady być sama,a rodzinka będzie mieć pretensje,ze zostawiłam matkę samą w domu.
Może nie powinnam się tak matce poświęcać,bo sama nie zachowała się najlepiej w młodości i babcia zastępowała matkę i ojca jednocześnie w dzieciństwie! Ale już sama nie wiem czy mam się kierować,po prostu chciała bym być szczęśliwa,zakochać się z wzajemnością mieć faceta,finansowo nie martwić się. Ale wiele mam wyrzeczeń i niestety mam sporo dylematów heh...!
Cztery miesiące minęły jak babcia umarła,a ja się czuję jak by moja silna osobowość się ulatniała i chodzę i czytam za pracą,dzwonię i tak w kółko maciejów,po prostu mam dość wszystkiego,moja cierpliwość się już skończyła... Nie mam już siły na nic po prostu ;-(
Już mnie nic nie cieszy tak jak przedtem,mam bilety na koncert w Sopocie i mnie to jakoś nie cieszy,po prostu nie dociera do mnie,że będę w lipcu w Sopocie. Po prostu jestem samotna i niektóre osoby się odwróciły tak jak A i P i jak mi mówią "cześć" to ten pan P ze mnie sobie "szydzi",a J czy A to udaje,że mnie chyba nie zna,ma jakieś do mnie pretensje chyba? Nie kręcą mnie cudze zagrywki i jak się odwrócili z jakiegoś powodu to są nie warci dla mojej osoby i cieszę się,że mam z P świetny kontakt ona mnie doskonale rozumie i zna mnie jak własną kieszeń.
A co do pana M to też mnie olał,bo już udaje że mnie nie zna na fb. Spoko jego problem niech spada na drzewo młokos jeden!
Wierzę,że babcia czuwa nade mną patrzy z nieba i wiem,że nie chciała by żeby mi się jakakolwiek krzywda działa i miała jakiekolwiek problemy,a zwłaszcza finansowe i zdrowotne i chciała by,żebym była szczęśliwa,ale i też,żeby mama nie była sama w domu zbyt długo...No właśnie i co tu robić z takim dylematem??
Po prostu będzie szybko działać i nie myśleć co będzie dalej i muszę też w końcu pomyśleć o sobie,a nie ciągle zadowalać innych...!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)