Dziś jest ten dzień,a raczej co jakiś czas od kilku miesięcy i tygodni...
Po prostu nie mam siły walczyć z chorobą mojej matki i nie chcę się tłumaczyć,bo ja niestety nie mam najmniejszego wpływu na to!
Ale bywa i tak,że potrafi niektórych zrazić.A ja czego jestem temu winna co? Przecież ja i tak nie mam i nie będę miała na to najmniejszego wpływu na zachowanie mojej mamy.Bo wiem,że to robi przez swoją chorobę(schizofrenię paranoidalną) nieświadomie!
Jestem jej córką i martwię się o moją mamę,ale niestety męczy mnie psychicznie jej choroba i nie mam już siły z nią walczyć!
Nie będę się przecież odsuwać od ludzi tylko po to,żeby moja matka była "szczęśliwa",bo nikt za mnie nie przeżyje i nikt za mnie nie umrze!!!
Dobra wiem o tym,że się o mnie martwi i nie chce,żebym w przyszłości poszła w jej ślady...
Niestety moja moralność by na to nie pozwoliła...!
Co z tego,że jestem jej córką? To znaczy,że mam być taka jak ona??
Po prostu mam inny charakter i jestem kobietą stadną (wierną) jednemu mężczyźnie i nie nadużywam alkoholu ponieważ moje zdrowie na to nie pozwala,żeby pić hektolitrami alkoholu!
Nie zamierzam nikogo na siłę zmuszać do znajomości ze mną. Kto będzie rozsądny to zostanie moim serdecznym znajomym,może i nawet przyjacielem. A jeżeli nie to jego wybór,bo przecież jesteśmy wolnymi ludźmi i mamy prawo do wyboru przecież!
Ja się cieszę z tego co mam. Bo pracuję w przedszkolu i mam przyjaciela,z którym się spotykam i znajomych tych serdecznych i zdrowie. To mi zupełnie wystarczy,to na tyle z mojej strony!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz