piątek, 21 października 2016

Piętnaście lat minęło ... ;-)

... Jak się na nowo narodziłam!

To było kilkanaście lat temu,a tak jak by to było wczoraj ... Tego się nie da zapomnieć i opisać słowami tak w kilku zdaniach! To dla mnie było lepsze od totolotka dostać dar od kogoś kogo się nie zna... I smutne zarazem gdy dostajesz taki cenny dar od zmarłego młodego człowieka ...!

A chodzi mianowicie o przeszczep nerki po czteromiesięcznej hemodializie (dializie).
Po tak ciężkim cierpieniu i oczekiwaniu kiedy wyniki będą dobre i kiedy wyjdę do domu.A leżałam cztery miesiące w szpitalu,ale miałam szczęście,że trafiłam na dobrych lekarzy i pielęgniarki. Mam na myśli jednego,który to był lekarz z powołania naprawdę! Bo w dzisiejszych czasach i w ogóle ciężko na takiego trafić!!!

Pamiętam jak dostałam telefon w dniu urodzin dziadka,a mama robiła urodziny.Który odebrałam i była to pani doktor P i powiedziała mi,że na 99 procent będę mieć nerkę.A mnie normalnie zamurowało i nie wiedziałam co mam wtedy powiedzieć?! A moi domownicy się pytają: "kto dzwoni","co się stało"? "w totka wygrałaś"? A ja na to,że lepiej, nerkę dostałam!!! I pani doktor mnie wtedy uspokajała,żebym się przygotowała na karetkę i takie tam... A ja w czasie przygotowań i podczas kąpieli miałam radość,a potem zaczęłam płakać z nerwów i ze strachu.W myślach mając pełno wątpliwości czy przeżyję tę operację,a może umrę,po prostu burza i mnóstwo niespokojnych myśli miałam!!!

No i pojechałam z ciocią,bo ostatnią musiałam mieć dializę w Szczecinie. A ja myślałam wtedy,że od razu do Warszawy karetką pojadę,a tu dializa jeszcze. No i po niej cała noc błądziliśmy... Bo ten facet twierdził,że zna te miasto,a jak się potem okazało,że jednak niestety nie! A ja głodna i spragniona wody i zaspana i z obojętniała  już mi wszystko jedno było co będzie dalej...
I po prawie całym dniu męczarniach (badaniach,i kroplówkach itp) w Mojej MAMY URODZINY o 18:00 miałam przeszczep nerki.

I tak więc mija tyle lat jak moja nereczka obchodzi dziś swoje 15"urodziny!"